piątek, 13 listopada 2015

nieopublikowane zdobienia (cz. I)


 Tak jak wspominałam jakiś czas temu (no dobra, dawno temu)-światło dzienne ujrzą zdobienia, które ujrzeć go nie miały.
Zapraszam zatem na pierwszą dawkę masakry na skórkach, zniszczonych zdobień, 
kiczowatych manicurów i okropnych zdjęć!:)


Czasem słyszę, że jestem perfekcjonistką. Może na blogu tego nie widać (chociaż wierzcie lub nie-wkładam w niego trochę pracy i czasu, chociaż do profesjonalizmu mi jak stąd do nieba), a w życiu codziennym lubię wiele rzeczy mieć na 100%  zrobionych. Dlatego też przez kilka lat blogowania potrafiłam coś przygotowywać sporo czasu, a później tego nie opublikować. Ba! Zdarzało mi się usuwać wpisy po jakimś czasie, bo coś nie było wystarczająco "dobre", albo zmieniać ich treść. Teraz tego nie robię, bo ciekawie, a czasem zabawnie, jest zobaczyć coś, przeczytać co powstało kilka, kilkanaście miesięcy wcześniej i cieszyć się z postępów, widzieć, jak się rozwijało, jak po małych detalach widzę, że płynący czas mnie nie omija i ja też się zmieniam.

Koniec tych jesiennych refleksji, zapraszam na konkrety!

1. Fotus Rewelacjus,
czyli światło rewelacyjne.
 (2014)
 W to zdobienia włożyłam trochę pracy. Szczególnie, że miałam dość słabej jakości farbki i pędzelki, z którymi sporo się męczyłam. Za nic w świecie nie mogłam zrobić ładnego zdjęcia. Wszystkie były szare, a obróbka nic nie pomagała. I tak ostatecznie zdobienia nie widziałyście.



2. Lakierus nietrwalus,
czyli końcówki ścierające się szybciej niż zdążenie utrwalenia manicure.
(2014)

 Trudno nazwać to manicurem, ale musicie przyznać-kolor piękny. Niestety dwie warstwy i końcówki starte po 5ciu godzinach. A wiecie jaki to lakier? Essie. Oryginalny Essie. Nie wiem dlaczego, ale moich paznokci one kompletnie się nie trzymają. Miałam przed nim inny i było tak samo. Dlatego, więcej Essie u mnie nie zagości.

3. Zdjęcius przekombinantus,
czyli dziwne ujęcia, lampa, brak dobrych zdjęć.
 (2015)

 To zdobienie jeszcze przeszłoby, może jedynie ćwieki zamieniłabym na mniejsze. Jednak brak dobrego sprzętu+wielkie zachmurzenie=nieładne zdjęcia. Mam problemy z fotografowaniem paznokci, i nie tylko, w sztucznym świetle do dzisiaj. Zazwyczaj wszystko traci swój kształt, kolory są przekłamane, lampa brzydko się odbija. Muszę nieco zwiększyć swoją wiedzę na temat, chociaż już sporo próbowałam, aby ten "ponury okres roku" nie był znów zastojem na blogu. Marzy mi się nowy aparat, więc może dopiero on będzie wybawieniem. :)


4. Kolorus klamczuch,
czyli kolory inne niż w rzeczywistości.
(2015) 

To jedno ze zdobień, które pojawiło się na blogu, po czym zostały z niego usunięte. Miks piasków, gdzie fiolet wygląda inaczej niż powinien, do tego zdjęcia nie grzeszą jakością i estetyką. Zniknęło, bo mi się nie podobało, ale tutaj możecie to zobaczyć. :)


5. Homus niewiadomus,
czyli jedno ze starych zdobień, które usunęłam.
(2013)

Jako mały bonus, za każdym razem jako piąte zdobienia, będę przegrzebywać album i odnajdywać staaare zdobienia, które kiedyś tutaj były, ale poszły w niepamięć. Tym razem różowe coś, wykonane cieniami do powiem z artystycznym bluszczem (?). No ale przyznać mi musicie-skórki miałam zadbane (zero retuszu!), teraz w każdy zdobieniu, żeby Was nie straszyć rankami, zadziorkami, potrzebuję użyć retuszu.


 Myślę, że to jest wystarczająca dawka i dla Was, i dla mnie.
Koniecznie dajcie znać co sądzicie o takich wpisach, w których z wielkim dystansem podchodzę do tego co robię i wspominam moje "totalne klapy" na paznokciach. :)

Trzymajcie się ciepło!

16 komentarzy:

  1. Ciekawe nazwy wpadek :) Myślę, że nie tylko Ty masz problem z robieniem zdjęć na bloga. A to nie te światło, a to kolory przekłamane... I tak w nieskonczoność :)

    OdpowiedzUsuń
  2. zrobienie dobrego zdjęcia paznokciom to nie lada wyzwanie, z którym sama się borykam. czasami po prostu nie mam już siły kiedy kolory są przekłamane, albo nie mogę znaleźć dobrego światła, szczególnie gdy jest szaro za oknem mimo iż jest godzina 12:00. bardzo podoba mi się twoje zdobienie nr 1 :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Strasznie nietrwały jest u Ciebie Essie - u mnie trzyma się ładnych kilka dni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie niestety żaden Essie nie trzymał się dobrze. Nie mam pojęcia od czego to zależy. Jedynie z dobrą bazą i topem wytrzymywał w przyzwoitym stanie 3 dni, ale solo... to co widać na zdjęciu. :)

      Usuń
  4. Lakierus nietrwalus to rzeczywiście masakrus, ale nazewictwo jest geniusus :D :D :D Jednakże jakby nie patrzeć, jakie zdobienia i kolory by nie były to skórki masz piękne wszędzie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wtedy nie mogłam na nie narzekać, ale od jakiegoś czasu mam sporo problem z nimi. :(

      Usuń
  5. Fajne nazwy :) też mam trochę zdjęć< które nawet po obróbce do niczego się nie nadają, zwłaszcza takie robione nocami pod lampką nocną :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Hmmm... często mam takie światło do kitu, choćbym na głowie stanęła. Ten Essiak faktycznie masakra ze złażeniem.

    OdpowiedzUsuń
  7. Też mam taki folder na kompie, ale jeszcze się nie doczekał publikacji xD
    A ze zdjęciami i światłem to i ja mam problemy ;<

    OdpowiedzUsuń
  8. hahaha mam też sporo nail faili w zapasie na kompie, ale jakoś nie mogę się przemóc, żeby je wstawić xd może w końcu to zrobię!

    OdpowiedzUsuń
  9. Homus niewiadomus wygrywa :D
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj, punkty od 1 do 4 znam doskonale! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Fajnie, że umiesz tak na luzie podjeść do tego :) W świetle sztucznym też nie umiem robić zdjęć.

    OdpowiedzUsuń
  12. 3 i 4 bardzo przyjemne, widać, że nad 1 trochę posiedziałaś:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz!
Każdy z nich jest dla mnie motywacją. Zarówno ten pozytywny jak i z konstruktywną krytyką. :)

Proszę o niepozostawianie linków do blogów, rozdań itd. Trafię do Ciebie sama. :)
Jeśli Twój blog mi się spodoba to z pewność go zaobserwuję, nie proponuj zatem "obserwacji za obserwację".