sobota, 14 maja 2016

Zaginiona pocztówka, czyli Morze Północne.


Z pocztówkami już tak bywa-raz dotrą szybko, raz zaginął, 
a innym razem zapodzieją się gdzieś i wylądują u odbiorcy znacznie później.
Tak też było z moja pocztówkę dla Was znad Morza Północnego.




 Skąd jest ta garstka zdjęć?

Clacton on Sea. Miasto, które najpierw pozytywnie powitało nas słońcem i widokiem na Morze już z ulic, a później nieco zaskoczyło atmosferą. 
Moje pierwsze skojarzenie to ten sielankowy spokój spacerujących z pieskami starszych ludzi, 
na moment przed kataklizmem, ukazywany w filmach katastroficznych.
Myślę, że wiecie o co chodzi. ;) 
 

Chyba pierwszy raz w życiu miałam okazje spacerować praktycznie pustą plażą.
Do tej pory znałam morze jedynie w wydaniu letnim.
Ze słońcem, krzyczącymi dzieciakami i brzegiem zastawionym kolorowymi parawanami.


 Właśnie za to bardzo polubiłam zimę w Anglii.
Końcówka lutego. 3... 2... 1...!


 I takim sposobem w tym roku przeżyłam dwie wiosny. Jedną w lutym w Anglii, a drugą, tą końcem kwietnia w Polsce. :)







5 komentarzy:

  1. Bardzo fajne zdjęcia :) Pusta plaża to coś wspaniałego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze wspanialej byłoby trafić na taką w lecie. :)

      Usuń
  2. super zdjęcia! byłam 2 razy nad Morzem Północnym, za każdym razem w okresie wakacyjnym i i tak były pustki na plaży, cudownie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Też nie znoszę tłumów nad morzem. Człowiek chce odpocząć a tu tabun dzieci itp przebiega mu po głowie sypiąc jednocześnie piaskiem po oczach. Brrr. Świetne zdjęcia, to z żonkilami wymiata ! :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz!
Każdy z nich jest dla mnie motywacją. Zarówno ten pozytywny jak i z konstruktywną krytyką. :)

Proszę o niepozostawianie linków do blogów, rozdań itd. Trafię do Ciebie sama. :)
Jeśli Twój blog mi się spodoba to z pewność go zaobserwuję, nie proponuj zatem "obserwacji za obserwację".